poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 5.

'Wydaje mi się, że to jeszcze za wcześnie'

*Perspektywa Nialla*
Po rozdaniu autografów szybkim krokiem poszedłem w wyznaczone przez Jade miejsce. Już z daleka ją zauważyłem. Miała ubrany taki ZESTAW , w którym wyglądała wystrzałowo. *praktycznie* biegłem w jej stronę aż się wywaliłem.
-No świetnie Horan ty ciamajdo..-pomyślałem po czym zauważyłem, że dziewczyna zbliża się w moim kierunku. Wyglądała tak.... Cudownie! Ach.. 
-No cześć -uśmiechnęła się. -Masz zamiar tak leżeć? Bo jeśli ci przeszkadzam to wiesz... -nie dokończyła, ponieważ nie pozwolił jej na to jakże piękny uśmiech.
-A no już wstaję.. Trochę się zamyśliłem.-powiedziałem po czym od razu wstałem z ziemi i otrzepałem ubranie. 
-To jakie masz plany na ten dzień? -zapytała spoglądając na mnie.
-Pomyślałem, że może poszlibyśmy np. do Nando's? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie z iskierką nadziei.
-Niall...-powiedziała Jade i lekko spuściła głowę w dół. -Dobrze wiesz, że przesiadujesz tam dość często i nie chcę aby potem widniały nagłówki w gazetach ,Czyżby Niall Horan z One Direction znalazł dziewczynę?'
-A no tak.. Zupełnie o tym zapomniałem, przepraszam.. Ale znam taką małą restaurację tu nie daleko.-uśmiechnąłem się lekko.-nie ma tam dużo ludzi o tej porze a zwłaszcza nie ma tam napalonych fanek. -zaśmiałem się po czym dziewczyna zrobiła to samo. Pokiwała twierdząco głową i ruszyliśmy w tamtą stronę. Rówieśniczka chyba wiedziała do jakiej restauracji się wybieramy, bo szła równym krokiem ze mną. Po nie całych 10 minutach dotarliśmy na miejsce.
-Tak coś przeczuwałam, że tu się znajdziemy. -Jade uśmiechnęła się i weszła do środka a ja tuż za nią. Dziewczyna wybrała stolik w kącie. No może nie aż tak w kącie ale był dość schowany. Zapewne dlatego, że bała się tych wszystkich dziennikarzy, fanek itd. Usiedliśmy i już po chwili przy nas znalazł się kelner z pytaniem czy zamawiamy coś. 
-Tak, poproszę sok pomarańczowy. -uśmiechnęła się po czym skierowała wzrok na mnie -Tak na dobry początek.
-Dla mnie to samo.- kelner przyjął zamówienie i ruszył do 'baru'. Byłem ciekawy osobą siedzącą naprzeciw mnie. Może nie powinienem od razu narzucać jej tyle pytań. Poczekam aż sama się otworzy prze de mną.
-Masz rodzeństwo?-dziewczyna zapytała. Zrobiłem trochę krzywą minę. Myślałem, że wie o nas prawie wszystko, że jest directionerką. -Nie jestem waszą psychofanką jak moja siostra.-zaśmiała się. Pewnie zauważyła, że zrobiłem trochę dziwną minę.
-Tak, mam brata. -wyszczerzyłem swoje ząbki. -A ty po za jedną siostrą masz jeszcze jakieś rodzeństwo?
-Nie, nie mam. Ale z Hope jesteśmy jak bliźniaczki. W zasadzie wszystko robiłyśmy razem w dzieciństwie, a teraz zwierzamy się sobie jak najlepsze przyjaciółki. -powiedziała popijając sok przyniesiony wcześniej przez kelnera.- O Harrym mogłam powiedzieć to samo. Niestety... Nasze drogi się rozeszły. Pamiętam jeszcze dobrze te wszystkie dni wspólnie spędzone na gadaniu, śmianiu się, wygłupach, nockach spędzonych u siebie w domach. -nie myślałem w ogóle, że Jade aż tak się otworzy jednakże nie zaprzestała mówić o przeszłości. Aż byłem zdziwiony. -Pewnego dnia po prostu się w nim zakochałam. Ale to nie było takie prawdziwe zakochanie w końcu miałam wtedy 11 lat podajże. Pałałam do niego takim uczuciem aż to moich 14 urodzin. Bardzo dobrze je pamiętam. To wtedy dowiedziałam się, że Harry wyjeżdża z Lincoln. Przeprowadził się. Obiecaliśmy sobie, że będziemy do siebie dzwonić, pisać, spotykać się. Przecież to nie było AŻ tak daleko. On wtedy był rok starszy, tak jak teraz. Nie dotrzymał obietnicy.. Pisałam do niego listy, sms-y, dzwoniłam. On nie wiedział, że jestem w nim zakochana. Tak po prostu odszedł. Rok później zobaczyłam go w X-Factorze. Ale to już inna bajka. Trochę później ja sie przeprowadziłam do Londynu. Radziłam sobie wspaniale. Od kogoś dowiedziałam się, że niejaki zespół One Direction gra koncert, więc postanowiłam na niego pójść z myślą, że może Harry mnie dostrzeże. Ale wiesz co? -nagle zapytała. Ja tylko pokiwałem przecząco głową. -W ogóle mnie nie zobaczył chociaz stałam pod sceną! Patrzył na wszystko inne. Wtedy zmieniłam nastawienie do życia. -Jade spuściła głowę w dół ale po krótkiej chwili pełna zapału zapytała czy idziemy się przejść. 
-No jasne! -wyszczerzyłem się i już po minucie szliśmy w kierunku wyjścia. Jeszcze tylko zostawiłem jakieś funty na stoliku. 

*Perspektywa Jade* 
Wychodząc z restauracji i idąc przed siebie z Niallem rozmyślałam, bo co ja tak właściwie mu to wszystko powiedziałam. Może dlatego, że odkąd zobaczyłam Harrego wszystkie wspomnienia wróciły? A może poprostu gdy go ujrzałam zaczęłam dusić w sobie to wszystko? Kompletnie tego nie wiem..
-Jakiej muzyki słuchasz? -zapytał blondyn.
-A no różnej. Ogólnie lubię czasem posłuchać Linkin Park albo ROOM 94. Lubię też Rihannę. Ale strasznie uwielbiam polskie reggae. -uśmiechnęłam się. Niall był chyba troszkę zdziwiony.
-"Polskie"?-powtórzył za mną. -Jesteś Polką? 
-Tak. W zasadzie mieszkam w Anglii odkąd skończyłam 2 lata. Na wakacje co roku leciałam do Polski do babci. Niestety ona umarła. Była bardzo bliską mi osobą. Gdy odeszła zaprzestałam tam jeździć. Nie miałam do kogo. 
-A czemu masz brytyjski akcent? -chłopak poruszył śmiesznie brwiami co mnie rozbawiło. 
-Tak jak już wspomniałam mieszkam tu odkąd skończyłam 2 lata. W tym roku kończę 18. Jaka ja stara jestem. To straszne. -pokręciłam głową z niedowierzaniem.
-A powiedz mi coś po polsku i z polskim akcentem. -irlandczyk tak słodko poprosił, że nie mogłam mu odmówić. 
-Jesteś bardzo słodkim i miłym blondaskiem. -bardzo starałam się wydobyć z siebie ten polski akcent.
-No a teraz mi przetłumacz. -wytknął mi język. Ja mu przetłumaczyłam na język angielski po czym Horan stanął jak wryty. -a dokładnie to kiedy masz urodziny?
-Za 6 dni.
-Aha. Może pójdziemy do chłopaków? Poznasz ich lepiej a oni ciebie. -oo.wysilił się na lekki uśmieszek. Brawo Horan. 
-Ech.. No niby mogę iść ale...-nie dokończyłam, bo ktoś o farbowanym, ślicznym łepełku i przerwał.
-No skoro możesz to żadnego 'ale'. Idziemy. -złapał mnie za nadgarstek i zaczął biec. Nie ma co musiałam biec za nim. Po 5 minutach już staliśmy pod ich domem. Był taki duży! I piękny. Trochę się zdyszeliśmy, bo komuś zachciało się biegać nie wskazując tu palcem na nikogo -uśmiechnęłam się po tym przemyśleniu-.
-Gotowa by wejść do domu One Direction? -Niall znowu poruszył śmiesznie brwiami.
-No jasne! A co w tym takiego ciekawego?  Wejdę do domu pełnym głupków, których nie lubię. E tam..-wytknęłam język do Horana.
-Nie znasz ich, więc nie możesz stwierdzić od razu, że ich nie lubisz. -chłopak powtórzył mój gest. Po chwili staliśmy już w korytarzu. Zdjęłam buty. Niall zrobił to samo po czym pociągnął mnie do salonu. Słychać było tylko krzyki ,,kurwa ty jesteś psychiczny!'' albo ,,i tak ja wygram!'' ,,taa.. zobaczymy''.. Patologia normalnie. 
-Chłopacy wróciłem!-Niall rozdarł się tak, że zaczęło mi dzwonić w uszach. No ale inaczej nie mógł przekrzyczeć tych głupków. Tylko jeden normalny próbował ich uspokoić ale na marne..
-Siema Niall- krzyknęli wszyscy po czym wrócili do swoich 'zajęć'.
-Chodź JADE! -Horan wyraźnie podkreślił moje imię aby było słychać. Ale po co? Co za debil.. Wszyscy momentalnie odwrócili się w stronę moją i blondyna. Chłopak, który starał się uspokoić wszystkich podszedł do mnie jako pierwszy.
-Witaj Jade. -wyciągnął rękę. -Jestem Liam. -uśmiechnął się. No proszę. Nie sądziłam, że poznam kolejnego z tego ich 'zespołu'. Po Liamie -oo! zapamiętałam jego imię- wszyscy zaczęli się schodzić tylko nie Harry. I dobrze! On i tak mnie zna. A jeszcze lepiej by było gdyby on wyszedł z tego pomieszczenia. Po chwili próbowałam zapamiętać ich imiona.. Powtarzałam sobie w myślach: Louis ten co często nosi bluzki w paski, Liam - ten najspokojniejszy, Zayn - zespołowy badboy. Zapamiętam go po karnacji skóry i kolorze włosów. Nialla znam a z panem Stylesem nie muszę rozmawiać. Gdy usiedliśmy w salonie czułam się niezręcznie.. Nie wiem czemu. No ale cóż.. 
-No dobra chłopaki. -wstałam z kanapy. -Ja będę się zwijać. Za sobą usłyszałam teksty ,,Zostań!'' , ,,Nie idź'' itd. Postanowiłam jednak jeszczę chwilę zostać. 
-Jade a może razem z siostrą zamieszkałabyś u nas na te 2 tygodnie co wspominałaś? -Horan jebnij się w czoło.. O bosz.. Z kim ja żyję. Ech.. Ale z grzecznością odpowiedziałam:
-Wydaje mi się, że to jeszcze za wcześnie. Po za tym moja siostra jest waszą wielką fanką i umarłaby chyba z podniecenia -zaśmiałam się.
-Fanka spełni swoje marzenie.-odezwał się niejaki Zayn, ten badboy.
-Nie sądze ab... -przerwał mi Louis.
-Chodź Jade na słówko do kuchni. -Pasiasty wstał a ja podążałam tuż za nim. -Bo wiesz.. Ogólnie to Harry nam naopowiadał różnych historii związanych z tobą, które jak myślę nie są prawdziwe, bo wydajesz się fajną osóbką. Niallowi jak widac zależy abyś pomieszkała trochę z nami. To ja mam pomysł.. -bacznie wysłuchiwałam co pan Tomlinson *o ile mi wiadomo* ma do powiedzenia. -Przyjdź kiedyś do nas na noc razem z siostrą i zobaczysz jak to jest. Jak ci się spodoba to zostaniesz na te 2 tygodnie. -uśmiechnął się.
-Louis.. Ty nie rozumiesz. Ja nie mogę mieszkać pod jednym dachem z chłopakiem, który kiedyś bardzo mnie zranił nawet na te durne 2 tygodnie! -w tym momencie usłyszałam jak telefon mi dzwoni. Szukałam go w mojej torbie. Słyszałam też jak Lou nuci piosenkę, która mam ustawioną.
One way or another.....
Po tych słowach znalazłam już telefon a Louis zamilkł. 
-Halo.
-No cześć siostrzyczko -w słuchawce odezwała się moja siostra.
-A no cześć. Dlaczego mówisz po polsku? Nigdy ci się to nie zdarzyło. -zdziwiłam się.
-Bo ktoś do nas przyjechał i po prostu wolę uważać a tak to mam pewność, że nikt nie zrozumie o czym gadamy, więc ty tez nawijaj po polsku. 
-No ok. -zgodziłam się. -Tak więc po co dzwonisz?
-Chciałam się dowiedzieć gdzie jesteś i o której wrócisz?
-Jestem w domu zespołu One Direction i zaraz będę wychodzić. -usłyszałam tylko piski i krzyki. Wszyscy to usłyszeli i z salonu przybiegli do kuchni. -Weź przypał mi robisz debilko. To pa. Zaraz będę. Kocham cię. -momentalnie rozłączyłam się po czym schowałam telefon do torebki i szłam w kierunku drzwi wyjściowych/wejściowych.
-A tak ogólnie to skąd znasz tą piosenkę co nuciłeś? -zwróciłam się do Louisa.
-A no wiesz.. My ją śpiewamy to wypadałoby ją znać. -chłopak uśmiechnął się. Przemyśl dobrze naszą rozmowę.
-Ok, przemyślę. -uśmiechnęłam się. -Dziękuje Niall za wspaniały dzień i za to, że mnie wysłuchałeś. -przytuliłam blondaska. -cześć wszystkim!- krzyknęłam i wyszłam..                                           



 ________________________________________________
I jak? :D Jakoś mi chyba nie wyszło.. :c W następnym będzie się dziać na początku :D
Łohoho. :D I mam prośbę..
Czytasz=komentujesz.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Informacja.

Siemaneczko ^.^ Ogólnie to chciałabym was przeprosić i poinformować. Czytając mój ostatni rozdział zauważyłam, że robię straszne błędy. Nie ortograficzne ale takie w zdaniu. Jak piszę rozdziały to nie czytam ich i nie sprawdzam, bo nie za bardzo mam na to czas -_- A najbardziej teraz, kiedy moja mama "odłączyła" mi internet. No cóż.. W następnych rozdziałach postaram się sprawdzać moją pisownię ^^ PS. Opowiadanie z biegiem czasu się rozkręci i nie będzie tak nudne jak teraz :D

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 4.

"Bawcie się dobrze, bo ja też zamierzam."

*Perspektywa Jade*
Obudziłam się ok. 13:10. Nie sądziłam, że potrafię tak długo spać. Miałam szczęście, że były wakacje. Zeszłam na dół. Zauważyłam leżącą Hope na kanapie w salonie. Myśląc, że mnie nie zauważy poszłam dość szybkim tempem do kuchni. Otworzyłam lodówke, wyciągnęłam mleko po czym sięgnęłam do szafki po płatki śniadaniowe. Po zjedzeniu "śniadania" postanowiłam zadzwonić do rodziców, ponieważ dość długo wracali od tej "imprezy" u cioci.
-No hej tato. Macie zamiar wrócić kiedyś do domu? 
-Cześć córeczko. Jasne, że mamy taki zamiar. Nie długo wpadniemy po jakieś rzeczy i razem z mamą wyjeżdżamy na jakieś 2 tygodnie. 
To zdanie kompletnie mnie zamurowało. 
-Ale tak bez nas? - zapytałam..
-Nie uraź się tym i nie bierz to do siebie ale ty z Hope zostajecie w domu. 
Z jednej strony to gdybym mogła to udusiłabym chyba tych moich rodziców, aczkolwiek mogłam z siostra robić co chcemy przez 2 tygodnie! 
-Ech.. no ok. Ale kiedy będziecie w domu?
-Dzisiaj wyjeżdżamy od twojej ciotki.
-Aha, no dobrze. Teraz wiem kiedy mam posprzątać dom -lekko się zaśmiałam.
-Do zobaczenia.-tata momentalnie się rozłączył. No cóż.. Ale co jeśli oni przyjadą a ja będę z Niallem gdzieś po za domem? No właśnie! Zapomniałam o dzisiejszym spotkaniu. Kurczę..
-Cześć Hope. -przywitałam się w końcu z siostrą.
-A no hej. I jak tam po wczorajszym? -Hope zapytała z ciekawskim spojrzeniem. -Usiądź i szybko mi opowiadaj. - siostra usiadła na kanapie "po turecku". Powtórzyłam tą czynność.
-Nie mam zbytnio co opowiadać. -co miałam jej powiedzieć? Że jeden z jej idoli pobiegł za mną po czym zaprosił mnie dzisiaj na randke? I tak to nie będzie randka tylko zwykłe spotkanie.
-No jak to? Sławna gwiazda, bożyszcza nastolatek rozmawiał z toba a ty mi mówisz, że nie ma co opowiadać? -siostra trochę się zdziwiła.
-Chłopak jak każdy inny. Umówiłam się z nim dzisiaj na spacer. -w tej chwili spojrzałam na zegarek. Była już 14:00! Ku***! Nie zdążę.. Ale... I tak nie ubieram się jakoś specjalnie czy nie pomaluje się jak na jakieś święto. Będzie po mojemu. -Hope ja lecę się szykować. Aha! I dzisiaj rodzice przyjeżdżają po rzeczy i jadą gdzieś na 2 tygodnie. Będziemy same. -uśmiechnęłam się do młodszej siostry po czym pobiegłam na górę. Wyciągnęłam z szafy beżowe rurki a z wieszaka ściągnęłam dżinsową koszulę. Z przemyślanym dobrze strojem poszłam przebrać się do łazienki. Gdy byłam już ubrana postanowiłam zrobić sobie lekkie loki. Zwinnym ruchem zebrałam z podłogi piżamę po czym wyszłam z łazienki. W moim pokoju zastałam... Oliviera. 
-Ależ ślicznie wyglądasz. Nie widziałem cię jeszcze nigdy w takim stroju! - powiedział Olivier z uśmiechem i zdziwieniem na twarzy.
-A spadaj! -uśmiechnęłam się i wytknęłam język przyjacielowi.
-Dokąd idziesz?
-Wychodzę.. -nie powiem mu, że idę na spotkanie z Niallem. Czułam, że Oli jakoś nie za bardzo trawi Horana. Spojrzałam na telefon która godzina. Na moje szczęście była 15:00, więc jeszcze miałam czas. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Zeszłam na dół zostawiając Oliviera w moim pokoju. Byłam ciekawa kto zaszczycił nas odwiedzić. Ujrzałam moich rodziców. Uśmiechnęłam się do nich po czym poszłam przywitać się z mamą i tatą. 
-No proszę Jade. W końcu postanowiłaś ubrać się jak dziewczyna. -no tak.. Dla mojej mamy zawsze ubierałam się jak chłopak. Nie rozumiałam co nie podoba jej się w moim stylu. Za mną usłyszałam głos Oliviera:
-Też uważam, że pani córka wygląda znakomicie. 
-Jakie komplementy lecą. -rzekłam trochę jak... Klaun. 
-Słyszałam, że wyjeżdżacie. Nie boicie się nas zostawić samych? -zapytała Hope. 
-Przecież Jade ma 18 lat, jest pełnoletnia. Ty też nie jestes już dzieckiem. Jest jeszcze z wami Olivier, który jest starszy od Jade a po za tym macie sąsiadów w razie potrzeby. -mama zawsze musiała wtrącić ile mam lat i że jestem odpowiedzialna. -No dobrze córeczki my idziemy się spakować bo nie długo mamy samolot. 
Zaraz zaraz.. Jaki samolot? Gdzie oni mieli zamiar wyjeżdżać? Dobra, nieważne. Niech się bawią. 
-Zaraz masz się spotkać z Niallem. Leć już. -Hope powiedziała mi dość cicho na ucho mijając mnie. Zapomniałam kompletnie o tym, ze zaraz mam się spotkać z blondynem. 
-Ja lecę! Bawcie się dobrze, bo ja tez zamierzam. -wzięłam w dłoń moją skórzaną kurtkę i wyszłam z domu. Na miejsce dotarłam po 5 minutach. Park w którym się umówiliśmy był dość blisko mojego domu. Na miejscu nie spotkałam Nialla, więc usiadłam na ławce i wyjęłam z kieszeni telefon. Chciałam zagrać w "Pou" ale ujrzałam sms od irlandczyka: troche się spóźnie. Fanki. :/ Zrozumiałam, że te wszystkie fanki kochające 1D zaczepiły Horana. Po chwili zobaczyłam biegnącego wręcz blondaska. Nie obyło się bez upadku. Hope wspominała mi, że Niall to jest ten jedzący i trochę gapowaty. Zaśmiałam się w myślach i ruszyłam w jego stronę..                   



I jak? ^.^ Musiałam przerwać w takim momencie, bo
w jednym rozdziale opisałabym 2 :D Zmieniłam również
wygląd bloga. Podoba się? ^^ Czekam na wasze komentarze ;*

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 3.

"Ech.."

*Perspektywa Jade*
Biegłam tak przed siebie.. Nie wiem dlaczego. Nie lubiłam rozmawiać o dzieciństwie a tym bardziej o Harrym. W pewnym momencie ktoś złapał mnie za rękę. Pomyślałam, że to Olivier więc wtrąciłam żeby mnie puścił i odszedł, jednakże usłyszałam zupełnie inny głos.
-Nie jestem Olivier i nie mam zamiaru cię puścić. 
Pomyślałam "O kurde. to Niall. I co ja mam zrobić?" Jestem silna więc nie usiąde na ławce i nie zacznę płakać jak dziecko. Aczkolwiek zrobiłam to.
-Słuchaj.. Nie chcę rozmawiać o tym co było kiedyś z kimś kogo w ogóle nie znam - powiedziałam po czym schowałam twarz w dłonie.
-Ech.. No dobrze. Tak ogólnie to masz szczęście, że przybiegłaś do parku gdzie nie ma ludzi. - Horan uśmiechnął się.
-Nikt nie kazał ci biec za mną.
-Dobra, dobra. Może skoczymy gdzieś jutro? 
Co on sobie myślał? Że jak pobiegnie za mną i posiedzi chwile obok mnie to będę chciała się z nim umówić?!
-Tak jak znajomi. Poznamy się troche lepiej.- wtrącił niepewnie Niall.
-No dobra. To jutro w tym samym miejscu o 16:00. -powiedziałam i odeszłam. Szłam do domu. I co ja powiem siostrze? Pewnie będzie pytać czy Niall mnie znalazł i takie tam.

*Perspektywa Nialla*
Od razu ruszyłem w drogę do domu. Było widać, że Jade nie chcę rozmawiać o przeszłości. Było dość późno a gdy wszedłem chłopacy na mnie czekali. Liam był najbardziej zdenerwowany aczkolwiek nie widziałem Hazzy.
-Gdzie jest Harold? - zapytałem lecz Zayn, Louis i Liam spojrzeli z troską na siebie i równym głosem odpowiedzieli, że go nie ma. No tak ale gdzie przebywał? Tommo wysłał mi spojrzenie w stylu 'później ci powiem'. Zrozumiałem go i poleciałem na górę. Byłem ciekawy co wydarzy się jutro oraz co jest ze Stylesem. Wchodząc do pokoju zdjąłem bluzę i rzuciłem się na łóżko. Po chwili wpadł Louis.
-Bo wiesz Niall, że Harry podobno widział dzisiaj swoją dawną przyjaciółkę. Gdy zauważył, że ucieka poprosił się być poszedł za nią i wszystko jej wyjaśnił. No to po tym jak wyszedłeś zaczął gadać, że jest głupi i takie tam bzdury. Próbowaliśmy z chłopakami go uspokoić ale nie dało się. Powiedział, że idzie do baru i do tego czasu nie wrócił. - Tomlinson wyjaśnił mi wszystko. 
-No to spokojnie. Wróci - odpowiedziałem ze spokojem i z uśmiechem na twarzy. Nagle zmorzył mnie sen.

*Oczami Jade *
Było równo po północy.. Nie mogłam zasnąć.Nie dawało mi spokoju to, że Harreh ją rozpoznał. Nagle przyszedł do mnie sms od.... Nialla. Ale skąd ma mój numer? A no tak.. Pewnie Hope mu podała. Co za dziecko. ,,Hej. Śpisz?'' o takiej treści był sms. Odpisałam szybko ,,Cześć. Nie, nie śpię. Za dużo myślę. A ty czemu nie śpisz?'' . Ku mojemu zdziwieniu odpowiedź przyszła w błyskawicznym tempie ,,Ja spałem ale miałem koszmar, więc pomyślałem, że do ciebie napiszę :)''. No tak.. Nie ma to jak pomocna Jade.. Nie zdążyłam nic mu odpisać, ponieważ przyszedł kolejny sms. ,,Możesz rozmawiać? x''. Po chwili słyszałam tylko dzwoniący telefon, odebrałam.
-Oczywiście, że mogę rozmawiać. 
-To fajnie. Jakoś nie mogę spać.. Harry nie wrócił do domu. Podobno poszedł do baru ale nadal nie wraca. - w głosie Nialla usłyszałam troskę o Stylesa. Nie przejęłam się zbytnio tym, więc tylko wtrąciłam zwykłe "mhm".
-Jade wiem że ciebie to zbytnio nie interesuje ale my się o niego martwimy. - w tym momencie poczułam jak powieki robią mi się ciężkie.
-Niall robie się śpiąca. Pamiętaj, że dzisiaj o 16:00 przy tamtej ławce. Dobranoc.
-Dobranoc.    
 



Powiem wam, że nie podoba mi się ten rozdział. -_-
Ale czekam na wasze komentarze ^.^
I mam prośbę.. Jak czytacie to komentujcie..
To dla mnie dużo znaczy. 
A po za tym to nwm czemu niektóre teksty są na niebiesko -.-